Czytasz wypowiedzi znalezione dla hasła: Muzyka zespołu Kombi





Temat: Co się dzieje z Jankiem ?
to że ktoś sie gubi w grze i że uderzenia w bębny są nie w rytmie to chyba można usłyszec. nie mówię tu o całej działalności Janka, bo dla mnie ten Pan jest b.dobrym perkusistą cenionym w europie i tu u Nas w Polsce, lecz jak zwykle ktoś nie czyta ze zrozumieniem. Bo pisze wyraźnie że jeżeli ktoś nie gra przez kilka lat w zespole i nagle przyjdzie mu grać na koncercie to może się troche pogubić... Kombi nie jest żywe?? (tak piszecie) hmmm ciekawe ciekawe zostawie to bez komentarza.
To że jest dykusja i kłónia, rozdrapywanie ran, prosta odp. na to trzeba było utworzyć zespół o nazwie Skawalker a nie Kombii to jest teraz słaby punkt.
Dziwicie się że fani są podzieleni... jeżeli Kombi powróciło by do starego składu to działalibyśmy razem, fani Skawalkera by działali z nami a ona.. jest ktoś taki..?? Każdy broni swojego idola to normalne ja jestem obiektywny, bo wiem że dominacja Sławka w Kombi mogła być męcząca dla Skawy, ale nitk mi nie powie że nie mozna było grać rokcowo i być w Kombi. Przykładem jest płyta "Skawiński" która uwielbiam. A po druge już w 1976-1979 do wydania kasety "muzyka Młodej Generacji" gdzie o Kombi ktoś coś już tam wiedzial, Kombi grało instrumentale i Grześ również grał rockowo ( Twoje własne zycie , "a świat się zatrzymał)i jakoś wszystko pasowało...
Z szacunkiem dla twórców zespołu Kombi Grzesia Waldka Janka Sławka żeby nikt nie miał wątpliwości co do moich słów.




Temat: rocznica...
W przyszłym roku będzie 30 rocznica założenia zespołu KOMBI którego kontynuacją jest Kombii.Ciekawi mnie czy chłopaki planują jakos to uczcić.Koncert 15-lecia KOMBI był wspaniały i niezapomniany,wprawdzie teraz to nie byłby koncert z okazji 30 lat istnienia lecz założenia kapeli, ale warto by takowy zorganizować,oczywiscie z udziałem zalożyciela KOMBI Sławka Łosowskiego.Może taki koncert w jakimś stopniu pogodzi miłośników starego KOMBI w orginalnym składzie ze zwolennikami dzisiejszej mutacji tej kapeli.I dojdzie do połączenia pokoleń,bo przecież muzyka łączy pokolenia...
POZDRAWIAM !





Temat: Chciałbym byyyyyć... tramwajarzem... czyli pop w polsce

hm... pop, co my właściwie pod tym rozumiemy? Żałosne Ich Troje? Bardziej disco jak mandaryna? Czy krzysztofa krawczyka? Wydaje mi się, że można robić porządną muzykę popularną, ale to co się dzieje w polsce jest farsą, tak jak z hip-hopem pop jest chyba na bardzo niskim poziomie w polsce i nie ma ambitnych, hm... śpiewaków (?) bo to co wyrasta z idola nie ma w sobie żadnej sztuki.

Sorry , e to powie , ale bredzisz Po pierwsze jest wiele ambitnych wykonawców popu w Polsce.Po drugie nie możesz oceniac wszystkich tylko i wyłacznie za mandaryne , której zreszta muzyka jest całkiem niezla, głos pomijajac , bo po przeróbce nie znać prawie w ogóle szwanku Po trzecie z idola wyłania się wiel gwiazd , np taki Uniatowski , czy brodka , albo Szymon Wydra.Ja np. do nich nic nie mam!Poza tym słucham Markowskiej i Andrzejewicz i nie uważam ich za dno a tym bardziej ich muzy

Poza tym za przyklad posłuże sie zespołem Kombi .Obchodza teraz chyba 10 czy iles tam lecie zespołu. Chyba to oczyms swiadczy!łzy również maja w tym roku 10-lecie i co o tym myslisz?




Temat: Sławomir Łosowski - koncert w Łodzi, 2006.09.01 godz. 21:00
Witam, witam

Na koncercie oczywiście byłem, po tem za - i na scenie Ach, niezapomniane przeżycia...

Abstrachując od moich zamiłowań do muzyki Kombi i Łosowskiego, koncert był udany, aczkolwiek rozpoczął się z 15 minutowym opóźnieniem i okrojony został bodajże z dwóch utworów, na które czekałem. Poleciały oczywiście hity Kombi, jak "Wspomnienia z Pleneru", "Słodkiego, miłego..." itp, ale nie zabrakło też solowych utworów Sławka, "Walki światów", "Drogi czasu", "Nowych Narodzin" (z płyty "Nowe Narodziny" zresztą, gorąco polecam!!). Znakomicie jak zwykle grał Tomek Łosowski, po wysłuchaniu jego perkusyjnej solówki nie dziwię się, że jest najbardziej wziętym, polskim bębniarzem Ilustrowała to gra świateł wspaniale zsynchronizowana z muzyką (czasem wręcz z pojedyńczymi nutami ), i oczywiście ognie sztuczne na zakończenie...

Ogólnie kibicuję gorąco temu, co teraz robi Sławek, jest to moim znaniem znakomite antidotum na wyczyny Skawińskiego i spółki, którzy nie dość, że przywłaszczyli sobie bezprawnie nazwę zespołu, to jeszcze nie oddają Łosowskiemu honorariów za granie jego kompozycji, toż to złodziejstwo!



Temat: Co się dzieje z Jankiem ?
Tak, masz rację, nie jesteśmy dziećmi. A pamiętasz może ilu perkusistów "przewinęło" się, przez Zespół Kombi?? Czy wtedy też były robione takie afery?? Czy ktoś żądał od Zespołu wyjaśnień??Wiesz myślę, że czasy się na tyle zmieniły, że wielu artystów przyzwyczaiło nas do życia na pokaz. Z kamerami w swoich domach, i ludzie uważają, ze tak trzeba!! Ale nie wszyscy artyści tak żyją, sprzedając swoje życie prywatne na łamach brukowców! To ,dla czego się rozstali z Jankiem, to też osobista sprawa Zespołu. Widocznie mają swoje powody, skoro nie podają przyczyn.Masz rację, że można napisać w taki sposób, ale skoro już i tak wszyscy o tym wiedzą...Pewnie w stosownym czasie podadzą jakąś informację, ale uważam, że nie należy naciskać. Najważniejsze, ze nadal grają, bo przecież muzyka jest tu na pierwszym miejscu.




Temat: 20.05.06 - Armani Bros Vs. Electric Pimps - Soda/Vinyl Bar
Dj's:
Stash /Electric Pimps Wa-wa/
G Sound /Armani Bros/
Seshel /Armani Bros/



DJ Stash
Już jego pierwsze kontakty z muzyką miały pozostawić w nim trwały ślad pod postacią nielichego rozdarcia dotyczącego oceny odbieranych wrażeń dźwiękowych (mama katowała go murzyńskim disco, rodem z lat 70tych, ojciec natomiast wolał Led Zeppelin). Z tej wybuchowej mieszanki wyłonił się pocieszny berbeć, który truchlał za każdym razem ilekroć widział łysego klawiszowca z zespołu "Kombi" lub gdy słyszał (przejmujący go do głębi) aksamitny głos Krzysztofa Cugowskiego. Na początku lat 90tych rodzice posłali go do szkoły muzycznej aby opanował grę na fortepianie, jednak dziwnym zrządzeniem losu w tym samym roku (z okazji 1szej Komunii) otrzymał w prezencie od swych dziadków radziecki akordeon i tym samym cały ambitny plan rodziców licho strzeliło. Epizody tego typu można by mnożyć bez końca, dość jednak powiedzieć, że w okolicach '99go roku Stash zobaczył na MTV teledysk "You Don't Know Me" Armanda Van Heldena co miało dość radykalnie odmienić jego wrażliwość muzyczną. Zaczął ochoczo uczęszczać na potańcówki w swym mieście, a na przełomie roku 2002/2003 sprawił sobie dziadowskie decki Numarka. Od tego czasu jego zainteresowania muzyczne dość mocno ewoluowały, cały czas jednak oscylując wokół szeroko pojętego house'u. Aktualnie największą radochę sprawia mu granie electro-house'ów, jednak jak sam mówi: "z przerażeniem obserwuję u siebie tendencję do kupowania płyt, w których nieraz punkowa wręcz gitara basowa gra pierwsze skrzypce"

ZAPRASZAMY



Temat: Wznowienia starych płyt
Oczywiście wiem, że to wszystko można pościągać. Jestem jednak człowiekiem "starej daty" i lubię kolekcjonować płyty. Interesuje mnie nie tylko nośnik, na którym zarejestrowana jest muzyka, ale również szata graficzna, która jest dopełnieniem muzyki. Czy wyobrażacie sobie np. płyty zespołu Yes pozbawione wspaniałych okładek Rogera Deana? Ale dyskusja o wyższości muzyki z płyt nad muzyką ściąganą z netu (lub odwrotnie) to temat na inny wątek.

Cóż, "Leksykon" jest dla mnie nie do przyjęcia. To tak, jakby w podobny sposób ktoś pozbawił mnie możliwości kupienia oryginalnych albumów Pink Floyd i w to miejsce zaproponował mi kilkupłytowy zestaw, w którym jedna płyta to byłyby "smutasy", następna to "skoczne rytmy", a jeszcze inna to "atomowe serce ciemnej strony siekiery Eugeniusza rozbijającej cegłę w murze", z czego połowa utworów nagrana jest na nowo. Na szczęście tam szanują słuchacza i nikt nie wpadł na podobny pomysł.

Budka Suflera jest bezdyskusyjnie zespołem, który tworzył historię polskiego rocka. Podobną rolę spełniły również m.in. zespoły SBB czy Breakout, których piękne wznowienia ORYGINALNYCH albumów można kupić bez problemu i za przyzwoite pieniądze. Kombi i Exodus też jest. Dlaczego nie ma zatem Budki?

Jestem wdzięczny za wszystkie Wasze posty, gdyż może się z tego wywiązać bardzo fajna dyskusja, ale miałem nieco nadziei, że na forum zajrzy również ktoś z tzw. managementu i uchyli rąbka tajemnicy...



Temat: Muzyczne kalendarium
6 lipca
1925 - urodził się Bill Haley - amerykański wokalista i gitarzysta. Zmarł w 1981 roku
1927 - urodził się Alan Freeman - brytyjski prezenter, odkrywca wielu gwiazd rocka
1937 - urodził się Gene Chandler - amerykański wokalista soulowy i rhythm and bluesowy
1939 - urodził się Jet Harris - basista The Shadows
1945 - urodził się Richard Elswitt - gitarzysta i wokalista grupy Dr. Hook
1949 - urodził się Michael Shrieve - perkusista Carlosa Santany
1953 - urodziła się Nancy Griffith - amerykańska piosenkarka i gitarzystka
1954 - urodził się Grzegorz Skawiński - gitarzysta Kombi
1954 - urodził się Graham Oliver - gitarzysta zespołu Saxon
1956 - urodził się John Jorgenson - gitarzysta amerykański, ceniony muzyk sesyjny
1957 - poznali się John Lennon i Paul McCartney
1959 - urodził sie John Keeble - perkusista grupy Spandau Ballet
1963 - urodził się Tim Bricheno - gitarzysta zespołu All About Eve
1964 - premiera filmu "A Hard Days Night" z muzyką The Beatles
1971 - zmarł Louis Armstrong. Miał 69 lat
1973 - ukazał się pierwszy singiel zespołu Queen
1976 - sceniczny debiut punkowej grupy The Damned
1983 - za 15 tysięcy dolarów sprzedano na aukcji jedyny egzemplarz płyty J.M. Jarre'a "Pour Supermarche"
1984 - urodziła się Lauren Harris - córka basisty Iron Maiden Steve'a Harrisa. Lauren również próbuje zaistnieć na rynku muzyki rockowej
2006 - zmarł Syd Barrett - współzałożyciel Pink Floyd

Lauren Harris - prawda, że ładna?



Temat: Koncert zespołu MECH - 18.12.2005r.
Koncert

18.12.2005r., godzina 19:00, Kreślarnia-Koszalin - Koncert zespołu MECH
Zespół powraca na scenę po ponad 15 latach przerwy i promuje swoją nową płytę zatytułowaną po prostu „Mech” – ciężkie, rockowe, lub wręcz metalowe granie. Bilety 7/10 zł

Po raz pierwszy przed większą publicznością Mech zagrał na Pop Session w 1979r. (koncert z cyklu Muzyka Młodej Generacji). W kolejnych latach zespół często grywał pod szyldem MMG m. in. z Kombi, Exodusem.

Maciej Januszko - śpiew
Janusz Łakomiec - gitara / klawisze
Piotr "Dziki" Chancewicz - gitary
Krzysztof Najman - bas
Piotr "Posejdon" Pawłowski - perkusja

www.mech.fr.pl




Temat: Stary, polski rock
Ot i zapowiadany drugi post.

Co do Enigmatic to bardzo fajny album, świetnie brzmi, jedyne czego tam nie lubię ( a dokładniej to jedyne co mnie na maxa wkur...) to te babskie chórki, niczym z wiejskiej kapeli. Najbardziej lubię kawałek Jednego Serca, jest to idealne zmieszanie art rocka i bluesa, tak idealne że nie da się rozróżnić poszczególnych elementów.

Co do classic metalowych kawałków które mi pokazałeś są fajne, ale wolę je w oryginale.

Znałem kawałki Budki które tu zamieściłeś i są naprawdę spoko. Co do Nocy Komety, to naprawdę ciężko ją porównać do Eloy, ze względu na przepaść pomiędzy jakością obu nagrań. Gdyby Budka Suflera miała do dyspozycji normalny sprzęt można by włączyć obie wersje i dyskutować, a tak trzeba polegać głównie na wyobraźni, a ta jak wiadomo jest dość niepewna.

W kwestii zespołu Perfect, jest to chyba jedyny zespół którego absolutnie nie potrafię ocenić. Był to mój pierwszy ulubiony zespół, kiedy miałem 4 lata słuchałem z winyla płyty Perfect Live (czy jakoś tak), tłukłem sie kredkami na krześle imitującym perkusję, znałem wszystkie teksty na pamięć. Mam do nich ogromny sentyment i kiedy ich słucham nie wiem czy ta muzyka podoba mi się bo jest naprawdę dobra, czy też dla tego że dobrze mi się kojarzy.

Kawałek Kombi do którego wstawiłeś linka średnio mi podchodzi, znacznie bardziej odpowiada mi ten: http://pl.youtube.com/wat...feature=related
Miejscami jest dość jazz rockowy.




Temat: Skolmana wazelinuję


| A teraz kilka szczegółów:
| - Subaru to dla mnie jedynie słuszna marka samochodów

Wódki mu! Dobrze gada![1]

| - Muzyka w tym filmiku to utwór zespołu Primus pt. Jerry Was A Race Car
| Driver - niemal jedynie słuszny zespół

Nie znam, ale zaraz poznam ;)

[1] Jak się dorobię to se kupię taką imprezę ;)


Ja tylko kombi, ew. Tribecę mocniejsza z większym prześwitem. I
oczywiście manual!

zyga





Temat: Skolmana wazelinuję


| A teraz kilka szczegółów:
| - Subaru to dla mnie jedynie słuszna marka samochodów

| Wódki mu! Dobrze gada![1]

| - Muzyka w tym filmiku to utwór zespołu Primus pt. Jerry Was A Race Car
| Driver - niemal jedynie słuszny zespół

| Nie znam, ale zaraz poznam ;)

| [1] Jak się dorobię to se kupię taką imprezę ;)

Ja tylko kombi, ew. Tribecę mocniejsza z większym prześwitem. I
oczywiście manual!


Impreza tak, ale nie ta najnowsza. A zamiast Tribeci - Forester STi. :]

A swoja droga to ladna jest czerwona seria Impreza ESX STi.





Temat: Skolmana wazelinuję


| - Subaru to dla mnie jedynie słuszna marka samochodów
| Wódki mu! Dobrze gada![1]

| - Muzyka w tym filmiku to utwór zespołu Primus pt. Jerry Was A Race Car
| Driver - niemal jedynie słuszny zespół
| Nie znam, ale zaraz poznam ;)

| [1] Jak się dorobię to se kupię taką imprezę ;)
| Ja tylko kombi, ew. Tribecę mocniejsza z większym prześwitem. I
| oczywiście manual!

Impreza tak, ale nie ta najnowsza. A zamiast Tribeci - Forester STi. :]


Ale rowery na stojąco się nie zmieszczą!

zyga





Temat: Ślad - wrażenia, komentarze, recenzje
No to czas na moją minirecenzję, którą piszę po kilkakrotnym przesłuchaniu płyty. Podobnie jak jeden z przedmówców za każdym razem można odkryć coś nowego. Brzmieniowo płyta podobna jest do C.D. i określa kierunek muzyczny, w którym zmierza zespół. Parę słów o utworach:
1. Ślad - to już słyszał każdy, idealny utwór na pierwszy singiel, który pnie się w górę na liście Eski i nie tylko. Wkrótce teledysk, materiał filmowy jest już nakręcony.
2. Myślę o tobie - tradycyjnie nie mogło zabraknąć utworu o niespełnionej miłości i rozstaniu. Muzycznie trochę przypomina "Ślad"
3. Nie zostało nic - tematyka podobna jak w drugim utworze, ale piosenka moim zdaniem znacznie lepsza. Tempo jak z "Mantry", a refren przypomina mi starą piosenkę z płyty "Tabu" - "Jak pogodzić dwie strony"
4. Merenge - czegoś takiego jeszcze nie było w repertuarze Kombi(i) - egzotyczne rytmy, może to wpływ wakacji na Dominikanie? Świetne do tańca i do słuchania.
5. Tunele - Według mnie numer 1 na tej płycie - lubię piosenki o przemijaniu, w dodatku słychać echa starego Kombi.
6. Sposób - jest to jedna z piosenek, które podobają mi się po kilkakrotnym przesłuchaniu - na razie trudno mi wyrobić opinię o tym kawałku, trochę stylowo przypomina "Zły znak" Skawalkera".
7. Baw się tak - Dość przyjemna w słuchaniu piosenka o tym, że należy czerpać radość z bieżącej chwili.
8. Awinion - świetny utwór taneczny, a zarazem dobra rada żeby nie poddawać się szaleńczemu tempu współczesnego świata i pomyśleć o tym co bliskie sercu.
9. Fikcja - drugi z moich ulubionych utworów z tekstem Jacka Cygana. Jeśli dobrze rozumiem słowa, piosenka jest o uzależnieniu od telewizji i komputera.
10. Wszystko zależy od ciebie - utwór o wierze we własne możliwości, trochę przypomina "Nigdy nie poddawaj się z poprzedniej płyty" Nawiązuje stylistycznie do starego Kombi (syntezatory).
11. Tak cię pragnę - ostatni i najbardziej rockowy ze wszystkich utworów. Zarówno tekst i muzyka autorstwa Grześka.

To by było na tyle. Oczywiście to tylko moja opinia o płycie, na pewno ktoś inny będzie miał inną ulubioną piosenkę, ale dzięki temu że każdy ma inne gusta, zespół ma więcej fanów (ojej, przefilozofowałem!) Pozdrowienia dla wszystkich fanów zespołu Kombii!




Temat: Ostatnio słuchałem/am
Szanowny kolego,
nie wyrwałem żadnych tekstów z kontekstu, bowiem byłoby to nadużycie. Wszedłem na stronę z tekstami Comy, otworzyłem dwie przypadkowe piosenki i skopiowałem z nich na chybił trafił po jednej zwrotce. Nie bawiłem się w żadne wyszukiwaniu czym głupszych kawałków. Akurat udało mi się znaleźć takie fragmenty, w których poetyka jest żałosna. Dlatego wybacz, ale uważam, że piosenkarz śpiewający "POSIADAM WIARĘ W NIEMOŻLIWĄ MOC / POTRAFIĘ JEŚLI CHCĘ ROZŚWIETLIĆ MROK" niewiele różni się od piosenkarki, która sobie mruczy pod noskiem "KTO NAM TWORZY ZŁO ?/ ZABRANIA GODNIE ŻYĆ /ZMUSZA ZOSTAWIAĆ DOM / KTO NAM TWORZY ZŁO?". To jest ta sama popularna poetyka - tandetna i prosta. To ten sam sposób dotarcia do odbiorcy - przez łatwe słowa, oddziaływanie na podstawowe emocje. Tak - dlatego nazywamy to muzyką popularną. Dlatego, bo trafia do podstawowych gustów, nastawiona jest na proste zadowolenie odbiorcy.

Teksty typu "spadam w dół" (a można spadać do góry?), które są esencją Comy, moim zdaniem trafiają właśnie w niszę dla nastolatków, którzy szukają alternatywy, ale w kręgu muzyki popularnej. Podobną historię moża zauważyć wśród fanów CKOD, na co chłopaki z tego składu czesto narzekają.

Tu nie chodzi o to, że ja tekstów Comy nie rozumiem, bo co tu jest do rozumienia? Ja je zbyt doskonale rozumiem, bo nie są żadnych wyzwaniem intelektualnym ani tym bardziej wrażeniem estetycznym dla ucha. Proste słowa użyte w prostym przekazie - często wykrzyczane z patosem. Pozwól mi dalej operowac tekstami Comy, akurat niech będą z największego hitu ich. "NA PEWNO CZUŁEŚ KIEDYŚ WIELKI STRACH
ŻE OTO MIJA TWÓJ NAJLEPSZY CZAS
BEZRADNOŚĆ ZNIOSŁA CIĘ NA DRUGI PLAN
CZEKANIE SPRAWIA ŻE GORZKNIEJE CAŁA SŁODYCZ W NAS"
Wszak to jest poetyka zespołu Kombi, tylko dla młodych ludzi. Nie zauważasz tutaj tej prostoty, ogranicznie czy chociażby zwykłego oddziaływania na podstawowe emocje? Przecież to jest tandetne.

Nie będę sobie pozwalał na takie intermezzo, jak Ty nasamym końcu, że niby kumple z polonistyki lubią i cenią Comę, bo Ty niewątpliwie potraktowałbyś to jak atak osobisty na Ciebie. Ale tak - uważam, że większość studentów polonistyka nie odróżnia beatników od bułgarskich wrześniowców, a Pablo Nerudę od Jasia Kapeli, bo jeszcze tego nie mają w programie nauczania.



Temat: 04-03-2006 - Music Bar - Armani Bros presents Electric Pimps
04.03.06 - Armani Bros presents Electric Pimps @ Music Bar



Naczesy z Armanii Bros zapraszają na imprezę z udziałem naczesa specjalnego ze stolicy

Dj's:
Stash /Electric Pimps Wa-wa/
G Sound /Armani Bros/
Seshel /Armani Bros/

wejscie free do 23 po 23 7 zl



DJ Stash
Już jego pierwsze kontakty z muzyką miały pozostawić w nim trwały ślad pod postacią nielichego rozdarcia dotyczącego oceny odbieranych wrażeń dźwiękowych (mama katowała go murzyńskim disco, rodem z lat 70tych, ojciec natomiast wolał Led Zeppelin). Z tej wybuchowej mieszanki wyłonił się pocieszny berbeć, który truchlał za każdym razem ilekroć widział łysego klawiszowca z zespołu "Kombi" lub gdy słyszał (przejmujący go do głębi) aksamitny głos Krzysztofa Cugowskiego. Na początku lat 90tych rodzice posłali go do szkoły muzycznej aby opanował grę na fortepianie, jednak dziwnym zrządzeniem losu w tym samym roku (z okazji 1szej Komunii) otrzymał w prezencie od swych dziadków radziecki akordeon i tym samym cały ambitny plan rodziców licho strzeliło. Epizody tego typu można by mnożyć bez końca, dość jednak powiedzieć, że w okolicach '99go roku Stash zobaczył na MTV teledysk "You Don't Know Me" Armanda Van Heldena co miało dość radykalnie odmienić jego wrażliwość muzyczną. Zaczął ochoczo uczęszczać na potańcówki w swym mieście, a na przełomie roku 2002/2003 sprawił sobie dziadowskie decki Numarka. Od tego czasu jego zainteresowania muzyczne dość mocno ewoluowały, cały czas jednak oscylując wokół szeroko pojętego house'u. Aktualnie największą radochę sprawia mu granie electro-house'ów, jednak jak sam mówi: "z przerażeniem obserwuję u siebie tendencję do kupowania płyt, w których nieraz punkowa wręcz gitara basowa gra pierwsze skrzypce"

ZAPRASZAMY



Temat: 04.03.06 - Armani Bros presents Electric Pimps - Music Bar
04.03.06 - Armani Bros presents Electric Pimps @ Music Bar



Naczesy z Armanii Bros zapraszają na imprezę z udziałem naczesa specjalnego ze stolicy

Dj's:
Stash /Electric Pimps Wa-wa/
G Sound /Armani Bros/
Seshel /Armani Bros/

wejscie free do 23 po 23 7 zl


DJ Stash
Już jego pierwsze kontakty z muzyką miały pozostawić w nim trwały ślad pod postacią nielichego rozdarcia dotyczącego oceny odbieranych wrażeń dźwiękowych (mama katowała go murzyńskim disco, rodem z lat 70tych, ojciec natomiast wolał Led Zeppelin). Z tej wybuchowej mieszanki wyłonił się pocieszny berbeć, który truchlał za każdym razem ilekroć widział łysego klawiszowca z zespołu "Kombi" lub gdy słyszał (przejmujący go do głębi) aksamitny głos Krzysztofa Cugowskiego. Na początku lat 90tych rodzice posłali go do szkoły muzycznej aby opanował grę na fortepianie, jednak dziwnym zrządzeniem losu w tym samym roku (z okazji 1szej Komunii) otrzymał w prezencie od swych dziadków radziecki akordeon i tym samym cały ambitny plan rodziców licho strzeliło. Epizody tego typu można by mnożyć bez końca, dość jednak powiedzieć, że w okolicach '99go roku Stash zobaczył na MTV teledysk "You Don't Know Me" Armanda Van Heldena co miało dość radykalnie odmienić jego wrażliwość muzyczną. Zaczął ochoczo uczęszczać na potańcówki w swym mieście, a na przełomie roku 2002/2003 sprawił sobie dziadowskie decki Numarka. Od tego czasu jego zainteresowania muzyczne dość mocno ewoluowały, cały czas jednak oscylując wokół szeroko pojętego house'u. Aktualnie największą radochę sprawia mu granie electro-house'ów, jednak jak sam mówi: "z przerażeniem obserwuję u siebie tendencję do kupowania płyt, w których nieraz punkowa wręcz gitara basowa gra pierwsze skrzypce"

ZAPRASZAMY



Temat: Cytrus
dziwny to zespół, szukałam ich nagrań pięć lat i żmudne to były poszukiwania, ale pewnego dnia marzenia Indi spełniły się i MetalMind wydał płytę zespołu Cytrus o dźwięcznym tytule "Kurza twarz". Najbardziej zadziwiające jest to, że chociaż zespół istaniał w latach 1979-1985 i był naprawde popularny, to swoją pierwszą płytę wydali w... 2006 r.!

Cytrus narodził sie w Trójmieście, poczatkowo nazywał się Zopott. W skład zespołu wchodzili:
Andrzej Kalski - perkusja
Andrzej Kaźmierczak - gitara
Waldemar Kobielak - bas
Marian Narkowicz - skrzypce, flet, fortepian

Grupa wygrywała festiwale i przeglądy, wielokrotnie zmieniał się skład (w Cytrusie grali m.in. Kazimierz Barlasz znany ze współpracy z zespołem Exodus, Zbigniew Kraszewski - później Kombi, ONA, TSA i Skawalker, Zbigniew Gura - Detko Band). W marcu 1982 r. na liście przebojów "Jedynki" znalazł się utwór Cytrusa - "Bonzo", na liście "Trójki" - "Kurza twarz", na antenie radiowej często gościł utwór "Bycza krew". Po rozwiązaniu zespołu w 1985 r., część muzyków założyła równiez dość popularny zespół Korba (dwie płyty długogrające - Motywacje z 1987 i Sto papierów z 1990). Tyle jesli chodzi o fakty.

A muzyka? Najwspanialsze utwory Cytrusa pochodza z pierwszej fazy istnienia zespołu, kiedy chłopcy doskonale obywali się bez wokalisty. Są to kawałki pełne ekspresji i energii, usłyszec można nie tylko mocne granie gitarowe, ale równiez flet (ach....) i skrzypce. W tej muzyce czuć serce. Utwory z wokalistą sa wg mnie słabsze, bardziej w stylistyce lat 80-tych (cyt.: "Bycza krew leje się, beczy byk, zmiłowania prosi, ludzie śmieją się" - mało ambitne teksty, ale jesli potraktuje się je w kategoriach żartu... ). Niektórzy mogą pamiętać utwór "Tęsknica", który gościł kiedyś na "Liście Niebanalnych Przekrętów" pana A.R.B.




Temat: Super Box



z tego co kojarzę to był chiba jeden z takich zespołów 'reżimowych' wymyślonych i produkowanych tak by to teda puszczać i o ile dobrzę kojarzę to to chiba nawet w rzeczach młodzieżowych typu teleranek to puszczano (strona B singla wyjaśnia dlaczego ) i jakoś tak mentorsko i drętwo (czyli trochę tak jak ten zespół) promowano

a już poza tym to śmiać mi się kce z takiego zaangażowania jakie przedstawiono na stronie A
no bo tak: śpiewają o białej śmierci czyli heroinie, która teda jeśli była zażywana u nas w kraju to raczej w postaci kompotu (który z bielą raczej nic wspólnego nie ma) no i jakoś nie kojarzę by to był jakoś szczególnie popularny drag teda (a już na pewno w szkołach), i sobie myślę że po prostu chiba przenieśli sobie kiś zachodni wzór ino kiepsko go zaadoptowano na warunki kraju-raju szarej dekady


Już za bardzo Tijger nie kojarzysz kapel...muzyka alternatywna zaczyna Tobie mieszać się z pankiem i innymi pierdołami tego pokroju.
Od kiedy Super Boxpuszczano w Teleranku chyba że w Warszawce
Na jakiej podstawie twierdzisz ,że zespół był jak to okreśłiłes " reżimowy" Może niezbyt rozumiesz słowa o których piszesz, zespół z pewnością nie grał dla czerwonych ani na zjazdach PZPR jak większość zespołów które dzięki występowaniu przed czerwonymi została wylansowana i wypromowana np.Kombi, 2 + 1 i inne tandetne wykonawcy.Naprawdę bardzo żałosne jest śmianie z " Białej Damy " takie były czasy i cenzura...

O czym śpiewali kiczowaci i tandetni wykonawcy ala Jarocin kupa śmiechu i prawdziwy kicz

Czy twoja wiedza muzyczna zatrzymała się tylko na " Białej Damie" i " Szkolnych Problemach",może znasz co innego, oswieć Nas swoją wiedzą muzyczną
Szkoda,że nie słuchałeś innych nagrań Super Box była to najlepsza metalowa kapela w Polsce, chyba nie chcesz porównania z discopolową kapelą Fatum, Deff i innymi pseudo zespołami
Żeby ocenic wartość i umiejętnośc zespołu trzeba przesłuchac wiele kawałków i wtedy wypowiadać się na temat zespołu.Jak widzę "Mądrych którzy wyrokują po przesłuchaniu 1 czy 2 kawałków to mnie szlak trafia... Kapela naprawdę reprezentowała najwyzszy poziom z pewnością przewyżający Turbo, czy Tsa czy inne kapele tego typu.Mam nadzieję K.B,że płyta w końcu wyjdzie i znowu będziemy mogli słuchać prawdziwego , super zagranego metalu.Z całą pewnością mogę stwierdzić,że zespół Super Box można śmiało zaliczyć do najlepszej kapeli lat 80 -tych.




Temat: "Dyskografia" na Union of Rock Festiwal 2006

Markovitz napisał:Nie jestem pewien też, czy kunszt Niemena był w tych latach dla wszystkich taką oczywistością jak to wygląda z dzisiejszej perspektywy. Grupy SBB i Skaldowie też były jednak elitą tej muzyki i dopiero szyld Muzyki Młodej Generacji i szeroko zakrojona akcja promocyjna przyniosła uznanie i popularność grupom grającym rockowe piosenki, ale też takim zespołom jak np.Krzak , czy Kasa Chorych , które były utożsamiane z tym ruchem.
Mark. ! Arcyciekawa i kontrowersyjna jest ta teza, ale apeluję abyś dla dobra sprawy założył dla naszych rozważań nad nią odrębny wątek. Tak ważny temat nie powinien być przypadkowo schowany w postach dotyczących „Dyskografii na Union of Rock Festival 2006”.

Wireq'u

Twoja obszerna wypowiedź zasługuje na obszerne omówienie, ale na takie dziś nie mogę sobie pozwolić. Pozwól więc, że wypowiem się tylko w tej ostatniej kwestii, która w tym wątku interesuje mnie bardziej niż zachwyty nad muzyką lat 70-tych. Otóż do Muzyki Młodej Generacji (MMG) nie mam serca, więc nie założę tematu na wyrażone przez Ciebie zapotrzebowanie, co nie znaczy że się kiedyś nie dopiszę , jeśli taki temat powstanie.
Jednak ,czy nie jest zastanawiające, że pytając młodych widzów Union of Rock (a robię to od lat z lubością) o fundamenty muzyki rockowej w Polsce -jeszcze nigdy nie usłyszałem od razu od nikogo: Breakout, Niemen, SBB, lata 70-te ...
Choć jak się okazuje to czasem znają i coś ważnego z tej półki słyszeli .
Natomiast słyszę ciągle wyliczankę : Perfect , Kryzys, Maanam, TSA, Krzak , Republika (co ciekawe: Kombi uważają za obciach). No i Budka.
Powiecie zaraz, że to muzyka popularna, wtórna, coś jak Czerwone Gitary. Dobrze- ale przy okazji: Andrzej i Eliza, KRAM, Homo Homini to zespoły, które grała w latach 70-tych alternatywna Rozgłośnia Harcerska .
Utrwaliło się po prostu w świadomości tych młodych ludzi przyjeżdżających na festiwal, że dopiero MMG była ważna i autentyczna . Nie mówię,że tak było, ale coś w tym jest ...
Liczba imprez rockowych w czasach MMG a na początku lat 70-tych to niebo a ziemia ! O nakładach płyt nie wspomnę. Krzak na poczatku lat 80-tych to była dopiero popularność zespołu grającego ambitną muzykę !
A dziś ? Czy mówią Wam coś nazwy takich grup jak Riverside, czy Ścianka ? Wydaje mi się, że sporo jest jeszcze w tej kwestii stereotypowych opinii do przewartościowania.



Temat: Irydion
Rozmowa z Łukaszem „Balcerem” Balcerkiem
Wirtuoz perkusji

Kiedy zacząłeś grać na perkusji?

Zacząłem grać w wieku 13 lat. Pierwsze kroki stawiałem w brzeskiej szkole muzycznej. Poprzez jazz, blues, swing, wypracowałem pewne zdolności muzyczne i własny styl.

Jak zaczęła się twoja przygoda z „Irydionem”?

Przypadek. Basista zespołu – Piotr Iwasyszyn powiedział mi że mają kłopoty z perkusistą. Wziąłem udział w paru próbach i objąłem wolny wakat.

Jak określasz styl muzyczny i przesłanie zespołu?

Pierwsza płyta była różnorodna: rock and roll, hard rock, metal, a także utwory bardzo spokojne i melodyjne. Określenie przesłanie jest kwestią gustu. Przeważają treści patriotyczne i religijne (np. „Pieśń konfederatów barskich” na podstawie wiersza J.Słowackiego „Ksiądz Marek”). Wiele wartości i tradycji zakorzenionych w historii Polski można przedstawić w bardzo ciekawej aranżacji muzycznej.

Wasza publiczność to krewcy ludzie. Kiedyś jak w ostatniej chwili odwołano wasz koncert w Brzeskim Centrum Kultury, a wystąpił „Africonnect”, pod BCK doszło do awantury. Podobno miejscowe kinderpunki do dzisiaj są w szoku...

Coś mi na ten temat wiadomo, obiło mi się o uszy. Nie odpowiadam za bałaganiarstwo dyrektora BCK.

Zagraliście już trochę koncertów w Polsce i za granicą, m.in. z takimi sławami gatunku jak „Konkwista”, czy amerykański „Blue Eyed Devils”. A jakie wrażenia po ostatnim koncercie w Łodzi?

To był koncert z okazji Święta Niepodległości. Zagraliśmy z kapelą „Klasa Robotnicza”. Impreza organizacyjnie dopięta na ostatni guzik. Publiczność, atmosfera na bardzo wysokim poziomie.

Ostatnio grywasz również w innej kapeli, zdradź jakieś szczegóły.

Oprócz „Irydiona” gram jeszcze w dwóch kapelach. „Faces of death” z Wrocławia, gra muzykę z nurtu death metal, czyli szybko, głośno i brutalnie. Szykujemy się do nagrania demo. Zespół z Brzegu nazywa się „PCWP”, czyli „Powiem Ci W Poniedziałek”. Muzyka pochodzi z nurtu street/Oi! i rock and roll. W repertuarze mamy również cover zespołuKombi” w nowej oprawie muzycznej. Na przełomie lutego i marca wchodzimy do studia nagrać materiał na pierwszą płytę.

Jakie masz plany na najbliższą przyszłość?

Urzeczywistnić plany muzyczne (tj. wydać płytę), oraz kontynuować edukację.

Dzięki za rozmowę.

Tomasz Wachowski



Temat: Jak po Dniach Głowna 2009 ?
hehe, czyżbyś radku miał jakieś zastrzeżenia do nagłośnienia ??? nie byłem niestety na Waszym występie, wypowiem się na temat tego co słyszałem
Chciałbym zwrócić uwagę właśnie na nagłośnienie - za wyjątkiem występu Kombi było ono FATALNE, a koleś który siedział vis a vis sceny za konsoletą miał albo zapalenie ucha albo rozdwojenie jaźni masakra.
To że Kombi nie pozwoliłoby sobie na takie sztuki to normalka - na ich występ wszystko ma być pod ich dyktando, poza tym mają swoich akustyków którzy wszystkiego dopilnują i w razie czego [-----]ą kogo trzeba.
Najbardziej żałuje zespołu "Amnezja" z Piotrkowa - chłopaki [-----]ście grają(słyszałem ich kilka razy w innych miejscach), a dostali takiego bonusa od nagłośnieniowca że nie mogło to dobrze zagadać :/
Nie wiem kto to nagłaśniał, ale raczej nie znana z poprzednich lat Pasja - przynajmniej mam nadzieję że to nie oni. Możecie zacząć się czepiać, że znalazł się ktoś komu oczywiście coś musi nie pasować - ale wierzcie że to ogromna bariera i wręcz udręka dla kapeli zagrać w warunkach, w których muzyka po prostu nie brzmi tak jak powinna. Chodzi tu głównie o amatorskie zespoły, które nie mają takiej protekcji że wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Tutaj młodych muzyków niestety traktuje się "z przymrużeniem oka" nad czym bardzo ubolewam :/ Nie podoba mi się to bardzo - bo wg mnie nie sztuką jest zapłacić 40 tys zł za występ Kombi i oczekiwać poklasku, olewając przy tym młode kapele(przykładem tez na życzenie sypnę . Sztuką jest zorganizować imprezę muzyczną na poziomie - jeśli już miasto się za to bierze - i umożliwić młodym promocję, a widzom rozrywkę - a jest to możliwe. Trzeba tylko "trochę" bardziej chcieć, i zrewidować archaiczne podejście do takich imprez w naszym mieście.
PS. Brawo za zaproszenie motocyklistów, to krok w dobrą stronę (coś nowego). Ciekawe czy ktoś zwrócił uwagę na to że jednocześnie na scenie odbywał się koncert, a prowadzący pokazy kaskaderów "puszczony był" w przody równolegle z występującymi
pozdrawiam serdecznie



Temat: Festiwal Dialogu Czterech Kultur
Atlas dla Łodzi - Zaczarowane miasto i multimedialny Łosowski

31.08.2006

Założyciel zespołu "Kombi", Sławomir Łosowski będzie gwiazdą koncertu, która na inaugurację 5 Festiwalu Dialogu Czterech Kultur w piątkowy wieczór (godz. 20.30) na pewno ściągnie tłumy fanów przed Manufakturę. Plenerowy wieczór "Zaczarowane miasto" funduje łodzianom obchodząca 15-lecie firma Atlas.

- Na ten projekt składają się nowe utwory instrumentalne oraz najważniejsze kompozycje z czasów "Kombi" - mówi Sławomir Łosowski. - Jest to widowisko multimedialne - muzykę wspiera wspaniała gra świateł, film, efekty pirotechniczne. Za stronę wizualną odpowiada Yach Paszkiewicz, "ojciec polskiego wideoklipu".

Jaka muzyka, jakie brzmienia wypełnią koncert?

- Wierzę, że udało mi się uzyskać lepsze nasycenie mojego brzmienia niż przed laty, ale styl grania na syntezatorach pozostał ten sam. Zagram w duecie z Tomkiem, moim synem. Razem z nami wystąpi Zbyszek Fil, znakomity wokalista, który śpiewa wszystkie hity z okresu "Kombi". Jego wykonania "Nietykalnych", "Za ciosem cios" i przede wszystkim "Słodkiego miłego życia" są entuzjastycznie przyjmowane przez publiczność.

Jak się Panu gra z synem?

- Tomek jest bardzo dobrym muzykiem i to jest najważniejsze. Gra z dużym feelingiem i jest wspaniałym perkusistą. Jego obecność jest dla mnie podstawą. Gdybym nie miał Tomka, to nigdy bym się nie zdecydował na tego rodzaju formułę. Oczywiście, ona jest otwarta i nie wykluczam, że z czasem będzie jakiś szerszy skład.

* * * * *

Sławomir Łosowski, syn artysty malarza i rzeźbiarza, zaprezentuje się także jako rysownik. Zainteresowania plastyczne rozwija od dzieciństwa. Jak mówi fascynują go szczególnie kościoły i kamieniczki. W piątek o godz. 13 w Manufakturze wernisaż wystawy jego prac.



(opr. rs) - Express Ilustrowany

Marta dnia Wto 16:33, 07 Lis 2006, w całości zmieniany 1 raz



Temat: Kombi
Posłuchałem nagrań live z www.losowski.mp3.wp.pl . Pisząc krótko są to bardzo dobre wykonania. Utwory instrumentalne kojarzą mi się ze współczesnym stylem live TD (perkusja, gitara, elektronika), z tym że Kombi brzmi lepiej ! Słychać wyraźnie komu Kombi zawdzięczało swoje brzmienie. Wrażenie zrobiło na mnie wykonanie hymnu Słodkiego.... , które zostało zagrane niemal jak na płycie. W słyszanym dawniej koncercie live Kombi, pamiętam Łosowskiemu nie udało się tak dobrze odtworzyć początkowych wyrazistych tonów tego nagrania, które dobrze zapamiętali fani zespołu. Poza tym barwa głosu wokalisty wcale nie odbiega tak bardzo od głosu Skawińskiego

[ Dodano: 2006-12-08, 19:44 ]
Dzisiaj otrzymałem odpowiedź, na mój oddający hołd panu Sławomirowi, list. Heh, po Karlu Bartosie (ex-Kraftwerk) jest to drugi profesjonalny muzyk, który zechciał mi odpisać (do innych jeszcze nie pisałem).
Dziękuję Jacku za komplementy. Cieszę się, że moja muzyka jest przez Ciebie
doceniana. Nie mogę na razie udostępnić więcej moich koncertowych nagrań w
internecie, bo w każdej chwili mogą być one wydane oficjalnie na dvd. I być
może takie dvd live w 2007 będzie. Mam zarejestrowane dwa koncerty Łeba 2005 i
Gdańsk 2006. Te na mojej stronie są z Łeby. Myślę wybrać mniej więcej po połowie z
każdego miasta (mam nagranych 16 utworów). Co do obrazu to lepiej nakręcony jest
Gdańsk. Aha, podobieństwo głosu wokalisty do Skawińskiego jest zupełnie niezamierzone.
Nie szukałem pod tym kątem wokalu. Zbyszka polecilił mi Wojtek Pilichowski jako po
prostu dobrego wokalistę.
W styczniu nagrywam zupełnie nowe piosenki ze Zbyszkiem. Na basie będzie grał Wojtek
Pilichowski a na gitarze Marek Raduli.
Czy się przebiją na "polskim rynku"? tego nie wiem. Czy media zechcą to puszczać? Sam
jestem ciekaw... Nie mam na razie za sobą żadnej dużej firmy płytowej. .... . Po prostu
będę grał nowe utwory szczerze od serca i tyle.
Serdecznie pozdrawiam
Sławomir Łosowski



Temat: "Daremna muzyczna koniunktura w tym kraju"?
dyskusja ociera się widzę o szczyty absurdu. jedni postulują tylko obecność metalu w mediach i fakt, że metal nie jest lansowany za słabość naszej sceny. brawo! Nomad za to ciągle twierdzi swoje i znowu sięgasz szczytó stary ja rozumiem że może nie lubić zespołów, które tu wymieniałeś, ale te porównania z kombi i zaprzeczanie, że t.love jest zespołem rockowym, to chyba lol roku gdybyś zadał sobie choć troszkę trudu i nie oceniał tego zespołu po pastiszach w stylu 'chłopaki nie płaczą'...
pieprzycie trochę, na pewno nie można mówić ze nasza scena jest beznadziejna, bo jest kalką. na pewno nie jest kalką zachodnich trendów, a nawet jeśli to w takim razie możnaby zakwestionować wszystkie dokonania muzyczne. każdy jakoś tam czerpał od każdego i odnosił się do innych wzorów. tak samo zachodnie zespoly, które teraz są modne, nawiazują do jeszcze innych wykonawców i tak w kółko. idotyczne rozważania.
fakt faktem, że w polsce może istnieje pewien kryzys, ale przyczyną jest raczej słabość naszych twórców. niemniej jest trochę ciekawych nowych rzeczy, na które warto zwrócić uwagę. tak z głowy, to ciekawy jest bruno schulz, muchy zbierają dobre recenzje, rozwija się scena reggae'owo -dancehallowa, nieźle trzyma się hip hop. do tego starzy i wypróbowani wykonawcy o statusie gwiazd krajowej sceny. myślę, że aż tak źle nie jest (chociaż jeśli wzorem ma być coma, to ja dziękuję bardzo. wolę już bezmyślne kopiowanie wzorców z zachodu). a na pewno będzie lepiej. nowe twarze nie musza pojawiać się na drodze rewolucji, a jestem pewien, że dorobimy się nowych, wartościowych rzeczy. kalki i tak zostaną zapomniane, jeśli nie zaproponują niczego oryginalnego. tak więc o to się nie boję.
i możliwe, że będziemy też skracać dystans do europy. nie wiem czy jesteśmy gorsi, czy nie ma u nas takich tradycji grania, czy po prostu nawala organizacja i nikt nie jest w stanie się przebić. nie wiem, ale są szanse, ze będziemy mogli też pokazać się z naszą muzyką.
jeśli wzorem ma być coma, to ja dziękuję bardzo. wolę już bezmyślne kopiowanie wzorców z zachodu.



Temat: Kylie Minogue
Kylie Minogue i Scorpions na koncercie w Gdańsku

Kylie Minogue i Scorpions wystąpią 4 czerwca w Gdańsku podczas koncertu z okazji 20. rocznicy odzyskania wolności i upadku komunizmu w Europie Środkowej - poinformowało we wtorek oficjalnie Europejskie Centrum Solidarności w Gdańsku.

Jak powiedziała rzeczniczka Centrum Katarzyna Kaczmarek, koncert na pewno się odbędzie, gdyż jest imprezą niezależną od uroczystości organizowanej przez rząd. Na 4 czerwca w Gdańsku przed Pomnikiem Poległych Stoczniowców zaplanowano spotkanie szefów rządów wielu państw z młodzieżą. Premier Donald Tusk powiedział, że może nie dojść ono do skutku, jeśli miałyby je zakłócić zapowiadane przez związkowców manifestacje.

Trwający ponad pięć godzin koncert odbędzie się na terenie Stoczni Gdańsk. Organizatorzy spodziewają się ok. 100 tys. widzów.

Sprzedaż biletów, w cenie 10 zł, rusza w piątek 8 maja od godz. 12.00 poprzez www.eventim.pl oraz www.ticketpro.pl, a także w salonach Empik na terenie całego kraju. Wpływy z biletów będą przekazane na cele statutowe ECS.

Dla australijskiej piosenkarki Kylie Minogue będzie to pierwszy występ w Polsce.

Artystka jest jedną z największych gwiazd muzyki pop na świecie. Debiutowała w połowie lat 80. Jej płyty rozeszły się w nakładzie blisko 70 milionów egzemplarzy. Ostatni i dziesiąty z kolei album zatytułowany "X" ukazał się w 2008 r. Jej występy na żywo charakteryzuje jeden z najbardziej atrakcyjnych show z udziałem efektów świetlnych i multimedialnych.

Minogue słynie z takich hitów jak: "The Loco-Motion", "I Sould Be So Lucky", "Can't Get You Out Of My Head", "Spinning Around" oraz "In Your Eyes".

Rockowa grupa Scorpions została założona w połowie lat 60. w niemieckim Hanowerze. Największym sukcesem komercyjnym zespołu okazała się płyta "Crazy World" (1990) z hitem "Wind Of Change" opowiadającym o przemianach ustrojowych w Europie Wschodniej. W tym samym roku grupa wzięła udział w pamiętnym spektaklu muzycznym Rogera Watersa na cześć upadku muru berlińskiego.

Polskimi gwiazdami koncertu będą: Kora, Kombi, Lombard, Tomek Lipiński&Tilt.

http://muzyka.onet.pl/10172,1965254,newsy.html



Temat: Pozadżemowe muzyczne wydarzenia kulturalne

Na profilu Stachursky'ego w serwisie Muzzo.pl możecie przedpremierowo posłuchać piosenek z płyty "Wspaniałe polskie przeboje".

Jak już informowaliśmy, na płycie "Wspaniałe polskie przeboje" Jacek Stachursky przedstawił własne wersje popularnych piosenek z lat 80. i 90. Całość promuje singel "Jedwab".

"Utwór jest raczej taneczno-popowy z delikatnymi elementami muzyki z lat 80." - mówi Stachursky.

"Wspaniałe polskie przeboje" trafią do sklepów już w piątek, 28 marca.

Oto szczegóły albumu (w nawiasie oryginalny wykonawca):

"Jedwab" (Róże Europy)
"Requiem dla samej siebie" (2 + 1)
"Hotel Twoich snów" (Kombi)
"Na falochronie" (Emigranci)
"Bez satysfakcji" (Budka Suflera)
"Za każdy dzień, za każdy szept" (Jacek Skubikowski)
"Nie wierz nigdy kobiecie" (Budka Suflera)
"Whisky" (Dżem)
"Obudź się" (Oddział Zamknięty)
"Kocham Cię" (Chłopcy Z Placu Broni)
"Zacznij od Bacha" (Zbigniew Wodecki).

Zrodlo interia.pl


Właśnie przesłuchałam "Whisky" w wykonaniu Stachurskyego.
Cóż mogę powiedzieć...to wykonanie zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Nie chodzi tylko o wokal, muzyka również jest jakaś "nijaka"
Pan Jacek się nie popisał, po co w ogóle wydawał taką płytę?
Nie ma pomysłu na nowe aranżacje to niech nie zabiera się za cudze
Jeśli już wybrał taką piosenkę, to myślę, że aby ją wydać w takiej formie, przydała by się akceptacja zespołu, który wykonuje dany utwór w oryginale. Rozumiem, jak zespół już nie istnieje, to niech se Stachursky robi co chce, ale w przypadku Dżemu powinien Ich zapytać o zdanie.
Jeśli takowe zdanie wyrazili to przepraszam



Temat: Muzyka eletroniczna w audycjach RTV z lat 80"
Odkąd pamiętam ciągle w mojej głowie siedzą słyszane w niezliczonych programach TV i radiowych utwory, których nigdy nie było mi dane poznać z tytułu lub choćby wykonawcy. Co jakiś czas udaje mi się przypadkowo odkryć kto jest autorem takiego utworu. Dosyć dawno odkryłem że w programach redakcji sportowej (w czołówkach) leciał Vangelis - Spiral i Popcorn (A także Son of my father Giorgio Morodera i I Ran zespołu Flock of Seagulls). Sporo audycji wykorzystywało także utwór Piano Fantasia - Song For Denise. Szarym rankiem w radiu witała mnie jakaś audycja w ktorej leciała Melodia dla Zuzi duetu Marek i Wacek a wieczorem w telewizyjnym Rambicie szło Kombi z utworem Bez ograniczeń W programie Tomasza Pycia pt. Spektrum można było usłyszeć utwór Po drugiej stronie świata Bilińskiego (z tym że w jakimś mixie, którego nigdy nie odnalazłem). W radiowych audycjach puszczanych wieczorami często dało się słyszeć utwory Mikołaja Hertla, czasem Komendarka

To tylko kropla w morzu - setki nagrań wykorzystywanych w programach jako podkłady muzyczne pochodziło z jakichś mniej znanych płyt znanych kompozytorów, lub są dokonaniami wogóle mało znanych wykonawców
I tu pojawia się moje skromne pytanie: Wśród wielu świetnych utworów wykorzystywanych w programie TV "Sonda" (wśród nich nierzadko Jarre) znalazłem jeden, szczególny, który wydaje mi się znajomy (na pewno był także wykorzystywany w innych programach). Oto jego próbka: http://bartholomew.ovh.org/files/mp3/sonda_2.wav (w razie gdyby plik po ściągnięciu nie działał, można spróbować zmienić mu rozszerzenie na mp3 - czasem odtwarzacze nie radzą sobie z kompresowanymi wav'ami) Niestety tylko taką wersją dysponuję - z komentarzem Marka Gajewskiego
To z pewnością jakiś "klasyk" muzyki elektronicznej (właśnie takich poszukuję) - czy ktoś rozpoznaje co to za utwór?

No i oczywiście - czy pamiętacie jakieś audycje, w których wykorzystywano standardy elektroniki jako czołówki lub podkłady?



Temat: "Rock"n"roll umarł?" koncert, Stalowa Wola, 16 mar
No dobra to może od strony "kuchni".
Sam koncert mi się podobał, publika też (pomijając łysych ale jak to powiedział szef "to też normalne chłopaki są" i było spokojnie). Ale ile nerwów się najadłem to jeszcze na żadnym innym koncercie który organizowałem. Można to porównać do ogólnego chaosu dyplomatycznego między organizatorem a szefostwem. Ne wiem co sobie wyobrażali ale jak zobaczyli pogujących ludzi to normalnie w padli w panikę że zaraz klub rozniosą. Osobiście nie wiem co sobie wyobrażano - może że wszyscy będą siedzieć i słuchać jak na jakieś wioskowej stypie. Cóz widać że z rockowymi koncertami mieli tyle wspólnego co ja z hoolywood - czyli tyle co w TV. Bły problemy co do tego kto kiedy miał grać itp. Kanalia wie oco chodzi. Co do niechcianych gości itp (nie mam wcale tu na myśli łysych) to mówiłem że potrzebne są bilety. Ale cóz poco ma się słuchać kogoś kto zorganizowal ponad 20 koncertów (Wilki, De Mono, Kombi, Ona itd.) i od ponad 10 lat jest Dj'em i kierował artystycznie 3 klubami... - no cóż. (tak bez skromności). Od jakiegoś czasu borykam się tutaj z problemem kto tu jest od czego... z całym szacunkiem dla pewnych osób ale prowadzenie klubu to coś innego niz rachunkowośc itp. No cóż lubię tę pracę więc siedzę cicho...
Póki co jeśli chodzi o przyszłe koncerty słyszę - Nie ( pewnie jakbym wyskoczył z propozycją discopolowego boy's band'u to pewnie nie byłoby problemu...)
Postaram się to zmienić tak jak od pewnego czasu staram się tu wprowadzić "kulturę muzyczną", tzn. muzyka clubowa i wyplenienie discopolowych zapędów szefostwa zarówno w polskich jak i w zagranicznych wersjach. Ale jak narazie nie jest to łatwe bo zarówno szefostwo jak i sami ludzie stawiaja mi kłody pod nogi. Z chęcią bym tu sprowadził Borysewicz, Gawlińskiego i inne tego typu osoby idąc przez Tytus'a z Acid Drinkers po Dj'ów z zachodzniej polski (Matusz, Glass,itd.) czy nawet Kostrzewskiego ale nie mam zamiaru tego robić jeśli klub będzie propagował disco polo i ogólnie wieljską klimę... bądźmy w miarę rozsądni...
Cóż, jestem jeszcze dobrej myśli że coś z tego będzie ale jak stracę już jakieś perspektywy nie mam zamiaru tu kwić i puszczać disco polo ( w szerokim tego słowa znaczeniu) - może nawet zmienię klub i tyle

[ Dodano: Sob Mar 24, 2007 1:23 am ]
Oczywiście musze też złożyć duże podziękowania dla Miedziaka jak i całego zespołu Kanalia Którzy mieli z tego koncertu tyle co ja z całego tego pisania. Ale szanuję zespoły które grają dla ludzi a nie pod ludzi... W końcu chłopaki załatwili cały sprzęt i udało im się prawie bez problemu go podłączyć o dziwo nawet nie musiałem się specjalnie wysilać - pełny profesjonalizm.

Także jeszcze raz wielkie DZIĘKI.

p.s. może niedługo wypijemy jakiegoś browara



Temat: POP
KOMBI

Natomiast oficjalnym koncertowym debiutem zespołu pod nową nazwą "Kombi" był występ w Sopockiej Operze Leśnej dnia 2 sierpnia 1976 roku w ramach I Konfrontacji Muzycznych Pop Session'76. Niektórzy uważają, że właśnie ten sierpniowy koncert "Kombi" po kilku latach chudych zapoczątkował odnowę w polskiej muzyce młodzieżowej. Jednak droga do wielkiej kariery była jeszcze bardzo długa. W tym też czasie nawiązała się współpraca z managerem Jackiem Sylwinem. Nadszedł bardzo ważny rok 1978. W lipcu w Sopocie odbyły się koncerty "Muzyki Młodej Generacji". Obok takich zespołów jak Exodus, Krzak, Res Publica (z Grzegorzem Ciechowskim) czy Irjan (z Irkiem Dudkiem) Kombi stało się symbolem nowej fali polskiego rocka. Wówczas tworzyło się i konsolidowało to, co później wybuchło pod nazwą "Muzyki Młodej Generacji" - nowego ruchu artystyczno-promocyjnego, którego konsekwencją były festiwale muzyków rockowych w Jarocinie. Jego prekursorzy nadali polskiemu rockowi nowe oblicze.
W 1979 r. ukazał się pierwszy instrumentalny singiel pt. "Wspomnienia z pleneru". W pierwszej połowie roku zespół Kombi wszedł do studia Radia Gdańsk, aby nagrać materiał na pierwszy LP. W hotelu "Victoria" w Warszawie miał miejsce legendarny koncert promocyjny. "Kombi" wystąpiło z recitalem w popularnym programie telewizyjnym "Studio 2". Zespół wziął udział w wielu znaczących festiwalach, w tym w "Międzynarodowej Wiośnie Estradowej" w Poznaniu.
W krótkim czasie zespół "Kombi" osiągnął poziom, który kwalifikował go do towarzyszenia na wspólnych trasach koncertowych takim wykonawcom, jak "Locomotiv GT", Afric Simone, "General", "Little Tony" i "Eruption". Największe sukcesy przyszły jednak dopiero po latach...
W latach 80-tych zespół systematycznie osiągał coraz większą popularność (m.in. pierwsze miejsce w plebiscycie miesięcznika "Non Stop") plasując swoje utwory na najwyższych miejscach list przebojów: "Wspomienia z pleneru", "Taniec w słońcu" i przede wszystkim "Przytul mnie". Nagrywał także telewizyjne clipy, koncerty i widowiska muzyczno-baletowe. Jedno z nich - "Salon piękności" w reż. Marka Lewandowskiego zdobyło na Międzynarodowym Festiwalu Twórczości Radiowej i Telewizyjnej w Barcelonie najwyższą nagrodę - Grand Prix. "Kombi" w tamtych latach konsekwentnie pokonywało poszczególne szczeble kariery muzycznej. Wydało single (Tonpress 79 i 80), longplay "KOMBI" (Muza 79) i kasetę "KOMBI" (Wifon 79). Odbyło setki koncertów i nakręciło film z własną muzyką.
Na początku roku 1981 perkusistą zespołu został Jerzy Piotrowski (członek słynnej supergrupy SBB), uważany w Polsce za bębniarza nr 1. Przyjście Piotrowskiego dało zespołowi nowy mocny impuls do dalszego rozwoju. Z nowym perkusistą "Kombi" wyruszyło na pierwsze zagraniczne trasy koncertowe. W roku 1981 wyjechało w marcu na koncerty do Budapesztu. W kwietniu i czerwcu "Kombi" zagrało trasy w NRD, w lipcu w Bułgarii, we wrześniu i październiku w ZSSR. W listopadzie zespół wyjechał do Szwecji, gdzie muzycy nagrali singla, na którym znalazły się: "Hotel twoich snów" i "Wspomnienia z pleneru". Wystąpili także na koncercie z gwiazdami skandynawskimi, sponsorowanym przez rodzinę królewską i prowadzonym przez księżniczkę Krystynę. Następnie "Kombi" wzięło udział w holenderskich koncertach zorganizowanych w ramach "Dni Polskiej Muzyki i Awangardy". Dla wytwórni płytowej "Utopia Music - Holland" nagrało singla z "Przytul mnie" i "Tańcem w słońcu". Muzycy wystąpili także w programie Radia Hilversum na żywo. Potem przyszły kolejne koncerty w NRD, Czechosłowacji i w Związku Radzieckim. W tym czasie zespół koncertował także w Berlinie Zachodnim i w RFN... Były to dla "Kombi" lata wielkich konfrontacji i doświadczeń z "innego" świata, odmiennych reguł i praw rynkowych. Równocześnie lata przemyśleń artystycznych i techniczno-organizacyjnych, coraz większej dojrzałości kompozytorskiej, wykonawczej i brzmieniowej. Były to także lata wielkich zakupów sprzętu muzycznego, który dawał lepsze możliwości, pozwolił na ściślejsze skrystalizowanie stylu i określenie orientacji muzycznej. Zakupione w tym czasie instrumenty klawiszowe, dawały Łosowskiemu nowe możliwości w zakresie tworzenia struktur brzmieniowych, które inspirowały go do dalszych poczynań muzycznych.

Zdjęcie KOMBI

Strona netowa KOmbi: www.kombi.pl



Temat: Juwenalia Krakowskie 2005
Juwenalia Krakowskie 2005

9 maja (poniedziałek):

- 20:00 - Klub Studencki „Żaczek” - oficjalne otwarcie Festiwalu z udziałem Władz Rektorskich Uniwersytetu Jagiellońskiego i przedstawicieli miasta Krakowa

10 maja (wtorek):

- 14:00–20:00 – scena przed Klubem Studenckim „Żaczek” – Biesiada Studencka bluesowe granie
- 21:00 – Klub Studencki „Żaczek” - Koncert Zespołu NIE – BO i gość specjalny TADEUSZ NALEPA
- 23.00 – Klub Studencki „Żaczek” - Studencka IMPREZA Otwarta
- 19.00 – Klub "Rotunda" – Koncert Zespołu STARE DOBRE MAŁŻEŃSTWO

11 maja (środa):

- 20:00 - Klub "Rotunda" - wybory Najmilszej Studentki Krakowa, prezentacje najmilszych studentek z poszczególnych uczelni Krakowa, pokaz mody Galerii Centrum
- 20:00 – scena przed Klubem Studenckim „Żaczek - Każdy student śpiewać może …
- 21:00 – scena przed Klubem Studenckim „Żaczek” - Plenerowe Karaoke – finał całoroczny

12 maja (czwartek):

Wielki Koncert Plenerowy - Stadion TS Wisła:
- 17:00 - koncert Zespołu COMA
- 18:30 - koncert Zespołu AKURAT
- 20:00 - koncert zespołu SIDNEY POLAK
- 21:30 - Gwiazda Wieczoru - zespół MYSLOVITZ

- 20:00 – Klub Loch Ness - Gwiazda Wieczoru - Koncert STANISŁAW SOJKA

- 20:00 - scena przed Klubem Studenckim „Żaczek” - Plenerowa Impreza Multimedialna – „Gra świateł z muzyką
Impreza w rytmach house / latino house / chillout – zagrają:
- DJ ADAMUS
- MK FEVER + MC
- DJ LOOZ
- DJ MECENAS
W programie: efekty świetlne, wizualizacje, pirotechnika

- 14:00-19:00 - WIELKI PIKNIK JUWENALIOWY ZA BUDYNKIEM GŁÓWNYM AP
- uroczyste otwarcie Juwenaliów AP i przekazanie symbolicznego klucza do Uczelni przez JM Rektora AP prof. zw. dr hab. Michała Śliwę – godz. 15:00
- WIELKIE GRILOWANIE !!! Samorząd zapewnia kiełbaski za free i tanie piwo!!! Prosimy o przyniesienie grila.
- pokaz izraelskiej sztuki walki przez Krakowskie Centrum Szkoleń „KRAV MAGA” Polska – godz. 16:00.
- Amatorska Grupa Taneczna z Instytutu INiB AP - pokaz tańca, godz. 17:00.

- 20:30 - DYSKOTEKA I KONCERT zespołu „SKANGUR” oraz zespołu „Odmiana przez Osoby” w Klubie EXTREME, ul. Oleandry 1, godz. 20:30. Cena biletu 3 zł.

13 maja (piątek):

- 10.00-12.00 - Miasteczko studenckie AGH - KOROWÓD JUWENALIOWY
(korowód studentów ulicami miasta na Rynek Główny)
- 12.00-16.00 - Rynek Główny - prezentacje krakowskich uczelni, koncert zespołu ŻANDAR
- 20:00 – Klub Studencki „Żaczek” - koncert zespołu COMA
- 22:00 – Klub Studencki „Żaczek” - gwiazda wieczoru zespół KOMBI
- 24:00 – Klub Studencki „Żaczek” - Studencka IMPREZA Otwarta
- 19:00 - Klub "Studio" - Kabareton Juwenaliowy 1. Wystąpią m. in. laureaci Festiwalu "PaKA": Łowcy.B, DNO, Noł Nejm
- 20:00 – Klub Loch Ness - Koncert Zespołu SKANGUR

- 23:00 - NOC GROZY I HORRORÓW AP 2005
Z KINEM KIJÓW na al. Krasińskiego 34, godz.23:00 – 7:00, cena biletu 7 zł.
Filmy: „Boogieman” – przedpremiera !!!
„The Grudge - Klątwa”
„Piła”
„Constantine”
Bilety do nabycia w Biurze Samorządu Studentów AP, ul. Podchorążych 2, pok. 48b, tel/fax: (012) 636-09-30, tel: 662-61-18.

14 maja (sobota):

- 19.00 - Klub "Rotunda" - Kabareton Juwenaliowy 2. Wystąpią m. in. laureaci Festiwalu "PaKA": Łowcy.B, DNO, Noł Nejm
- 20.00 – scena plenerowa przed Klubem „Żaczek” - Koncert Zespołu SKANGUR
- 22.00 – scena plenerowa przed Klubem „Żaczek” – Gwiazda Wieczoru – Zespół HEY
- 24.00 – Klub Studencki „Żaczek” - Studencka IMPREZA Otwarta
- 20:00 – Klub Loch Ness - Kabaret Made In China Kabaret Grzegorz Halama - Oklasky

15 maja (niedziela):

- 20:00 – Klub Loch Ness – Koncert Zespołu AJS
- 21:00 – Klub Loch Ness – Gwiazda Wieczoru – Zespół T. Love

9-15 maja:
- 24h na dobę – Miasteczko Studenckie AGH - Jeżeli pogoda pozwoli - Grillowanie

JUPI JUPI JUPI JUPI




Temat: Marek Biliński "Fire"
Płytę od Marka dostałem jakiś tydzień temu - egzemplarz przedpremierowy. Wrażeniami podzieliłem się w recenzji - a uwierzcie, że nie było łatwo...

Czytałem pana recenzę i.. odnosze podobne wrażenie jezeli chodzi o kazde kolejne przesłuchanie płyty. Zresztą w przypadku muzyki MB, to już nie pierwszy przypadek tego typu jak dla mnie. Pamiętam jak nie bardzo "rozumiałem" utwór po drugiej stronie świata, który załapałem dopiero po chyba szóstym przesłuchaniu go

Ogółem na początku, kiedy jeszcze nie miałem płyty a przeczytałem opis na stronie MB byłem optymistą, po dwóch-trzech pierwszych przesłuchaniach płyty zostałem sceptykiem, i ocenę miałem podobną do pańskiej. Po następnych dwóch dniach słuchania (a jednak coś ciągnęło by włączyć i posłuchać jeszcze raz ), zostałem fanem tej produkcji. Coś w niej jest, w tym zamyśle i w tej dwuświatowości kolejnych części.
Pierwsza część szczególnie Szalony Koń, i Czad są ciekawe, szczególnie pierwszy utwór momentami nieco przypomina mi "Super 515". Nie ukrywam że lubię granie zespołu Kombi które panowie określają mianem electro-pop-rock, lubię też stricte gitarowe brzmienia typu Scorpions więc i to musiało w jakiś sposób przypaść do gustu. Jednak w porównaniu z prawdziwą gitarą elektryczną i jej barwą wypada to dość blado, więc utwory choć dynamiczne nie niosą niestety typowego dla muzyki Marka, przekazu energetycznego. Są takie troszkę puste niestety, płytkie w treści.
Patrząc na tytuły i opisy na stronie pana Marka jeszcze przed premierą po utworze "Ostrze Ognia" spodziewałem się czegoś w stylu "Błękitne Nimfy" lub jeszcze bardziej "Fontanna Radości".... Przecież ta solówka na organach aż wbijała w fotel Niestety ten utwór zawiódł mnie chyba najbardziej z całej płyty. Nie jest zły. Jest po prostu moim zdaniem przeciętny. Do swojego tytułu nie dorasta niestety.
Kwiaty Krwi- spodziewałem się wizji w stylu "Wśród Kwiatów Zapomnienia" lub może "Króla Świtu". Tymczasem otrzymaliśmy coś zgoła innego. To nie jest zły utwór. To utwór strasznie mocny, mocniejszy chyba jeszcz niż utwory z "Enierównasię MCkwadrat". Wprowadza nastrój tak nietypowy że nadawałby się do ilsutracji jakiejś mrocznej sceny na cmentarzu. Nie mam nastroju na słuchanie go po prostu, ale cenię wizję i kompozycję.
Strumień Iskier- momentami jakbym słyszał utwór Wolne Loty. Podobne przejścia, podobny rytm, odnajduję też podobieństwo do Gwiezdnych Oranżerii. Nie mówię tu o użytych instrumentach ale o klimacie jaki moim zdaniem utwór niesie. Również do przesłuchania kilka razy, bo zaczynał się średnio ciekawie, ale w środku całkiem miło
Wielkie Łowy- spodziewałem się czegoś na kształt Kosmicznych opowiadań, utworu z kopem energetycznym do sześcianu, gdzie momentami panuje wręcz atmosfera marszu wojskowego A tu wyszło coś szybkiego, może w jaimś tam pierwiastku podobne do Bulwarów nad rzeką wspomnień. Ale to jednak nie jest do końca to samo....
Błyski Kolorów I- najpiekniejszy utwór z płyty. Barwy dźwięków, kompozycja, wstawki... śliczny, majstersztyk. Na początku trochę raził mnie dźwięk klasycznego fortepianu, ale dzięki temu ten utwór będzie wkrótce ponadczasowy. Nie jest on ani za bardzo uwspółcześniony elektronicznie, ani nie brzmi zbytnio na lata 80 jak choćby utwory z płyty Ogród Króla Świtu gdzie epokę muzyczną dokładnie słychać Jest uniwersalny dzwiękowo moim zdaniem, podobnie zresztą jego przekaz. Jest tak spokojny w swym wydźwięku że przypomina mi ja wiem "Dziecko Słońca", także "Po Drugiej Stronie...", ale ten tylko do 7 min, gdzie w ostatnich trzec minutach następuje przeciez swoista wolta i zmiana klimatu.
Od razu przywodzi mi na myśl spokojne jesienne popołudnie gdzieś pośród mazowsza
Gdzie Rodzą się Gwiazdy- zdecydowanie ciekawy i drugi moim zdaniem po Błyskach Kolorów, na myśl przywodzi mi słoneczny poranek w plenerze, nie wiem dlaczego Do Markowych utworów moim zdaniem podobieństwo wykazuje do Domu w Dolinie Mgieł, ale też nie do końca. Nietuzinkowy moim zdaniem

To tak moim zdaniem jako kompletnego laika w kwestii muzyki el. wygląda najnowsza płyta pana Marka Bilińskiego FIRE

Wiem że to nie koncert życzeń, ale mam prośbę do pana Marka, jako wielki fan jego twórczości o więcej typowo wirtuozerskich utworów takich jak w drugiej części płyty Pan Marek twierdzi że melodia jest efektem wtórnym przy poszukiwaniu dźwięków. Być może dla twórcy, muzyka, kompozytora tak. Dla takiego przeciętnego odbiorcy jak ja, wstawki są smaczkiem, do serca natomiast trafia coś takiego jak fenomenalna linia melodyczna z "Po Drugiej Stronie Świata", "Fontanny Radości" czy "Domu w Dolinie Mgieł" Sto lat Panie Marku i życzenia kolejnych wydawnictw



Temat: Rude Boyz & Mista Devoted (?)
no i doweidziałam się czg¶ znów
cytuj±c Igora:

DevoteD & Rudd SounD

Zespół DevoteD & Rudd SounD powstał we wrze¶niu 2004 roku w Lublinie. Aktualny skład uformował się w grudniu 2005 roku. W tymże czasie zespół przeniósł się do Warszawy.

Od czasu powstania zespół zagrał około 30 koncertów. W tym zawieraj± się koncerty z lubelskim soundsystemem Love Sen-C Music (a także z zespołem Getto Blasta), koncerty dla Radia Lublin (festyny Radia Lublin, gdzie grali¶my jako główny support przed takimi zespołami, jak Bajm, BlueCafe, Budka Suflera, Szymon Wydra, Kombi, Myslovitz, Bracia Cugowscy i z wieloma innymi), a także inne koncerty (Festiwal Reggae Ostróda 2005, różne supporty przed takimi gwiazdami, jak Vavamuffin, Maleo Reggae Rockers). Dało nam to do¶ć dużo do¶wiadczenia w pracy z publiczno¶ci±, a także pozwoliło nam wzbogacić nasze piosenki zarówno instrumentalnie, jak i aranżacyjnie.

W maju 2005 roku zespół D&RS został zaproszony do Rotterdamu (Holandia) do programu MTV A-Cut dla MTV Europe Channel, gdzie nagrano jedn± z naszych piosenek (Healing Of The Nations), a także przeprowadzono z nami wywiad – ukazało się to we wrze¶niu na kanale MTV Europe (125 milionów odbiorców w Europie). Oprócz tego MC DevoteD wraz z MC ToMA byli zaproszeni do TVP Lublin do wykonania jednej ze swoich piosenek, a także wyst±pili¶my w programie Re:akcje (TVP 1 – emisja 3 grudnia 2005), gdzie nagrano jedn± z naszych prób, a także przeprowadzono wywiad z MC DevoteD. Nieraz pisano o zespole na łamach lokalnych gazet (Kurier, Gazeta Wyborcza, Dziennik Wschodni i inne). Oprócz tego występowali¶my w radio (wywiady, puszczano również regularnie nasze utwory w takich radiach, jak Radio Lublin, Radio Centrum, Radio Bis). Często pojawiaj± się też notki o zespole w Internecie.

Repertuar zespołu to 15 piosenek (1,5 godziny materiału koncertowego). S± one pisane głównie w języku angielskim, chociaż jedna piosenka jest czę¶ciowo napisana po francusku, i jedna czę¶ciowo po polsku. S± one zachowane w stylu reggae, dancehall, r’n’b, chociaż niektórzy twierdz±, iż D&RS stworzyli własny styl nazywany New Generation Reggae (Reggae Nowego Pokolenia). Traktuj± one o miło¶ci, pokoju i harmonii w życiu.

MC DevoteD często pojawia się na imprezach reggae w Warszawie i Lublinie (np. już 20 stycznia można go będzie usłyszeć i zobaczyć w klubie Meritum).

Zapraszam do odwiedzenia naszej strony: www.devoted.rasta.pl (strona zespolu bedzie aktualna od niedzieli ), gdzie można znaleĄć nieco więcej informacji na temat zespołu, a także ¶ci±gn±ć nasze piosenki...

Mam nadzieję że nasza muzyka przypadnie Wam do ucha. Wszelkie zapytania, sugestie, itp można kierować na mój adres e-mail: igorekruddsound@o2.pl

Wszystkich serdecznie pozdrawiam!!
Big Up!!

Igor

PS> 7 stycznia o 12.00 w TVP 1 pokazane będ± fragmenty koncertu D&RS (w programie Re:Akcja). Zapraszamy do ogl±dania telewizji

pozdrowienia dla całej lubelskiej ekipy



Temat: Wywiady z wykonawcami
Natalia Kukulska: Jestem muzycznych wampirem

Natalia Kukulska nagrała płytę z czołowym polskim duetem producenckim Plan B odpowiedzialnym za sukces Sistars. Wokalistka przekonuje, że wcale nie jest grzeczna, ale radykalne eksperymenty jej nie kuszą.



Opłaca się być oryginalnym w Polsce?
Natalia Kukulska: Pytasz o stronę finansową? Tego jeszcze nie wiem (śmiech). Na pewno warto być oryginalnym i coś kreować, bo odcinanie kuponów od popularności mnie nie interesuje. Zawsze robiłam to, co lubię, ale teraz nagrałam bardziej radykalną, konsekwentną płytę. Mam nadzieję, że ktoś to doceni. A ja przynajmniej mogę spojrzeć w lustro.

Nie masz jednak wrażenia, że jeśli ktoś decyduje się, by żyć z działalności artystycznej, jest u nas skazany na ciągłe podlizywanie się masowej publice? Twoja płyta, owszem zgrabna, jest grzeczna. Taką Kukulską już znamy.
Grzeczna? Nie śpiewam metalu oczywiście, ale płyta "Sexi Flexi" na pewno nie jest "grzeczna". Nie wiem jak "niegrzecznej" muzyki słuchasz na codzień i w ogóle co to za kategoria, ale już pierwszy singiel już zaskakuje odbiorców. Faktycznie uważam, że wielu artystów ulega presji ze strony mediów, a przez to masowej puliczności. To przykre. Ja nie chciałam tego robić.

Przecież moda na lata 80. trwa już kilka lat i chyli się ku końcowi.
Ale czy w polskim popie ta moda już była? Nie sądzę. Owszem taką muzykę grają mniej znane zespoły jak choćby Plastic, ale z artystów głównego nurtu nie przypominam sobie nikogo, kto grałby tak jak my teraz. Poza tym na płycie znajdują się zaledwie trzy piosenki z elementami z lat 80. Znajdziesz tu sporo brzmień bardziej klubowych, jak chociażby te nawiązujące do twórczości Groove Armady, zespołu którego ostatnio sporo słucham. Pojawiają się elementy bluesa, laid back, brzmienie Motown i acid jazzu.

Czyli to jest płyta niegrzeczna jak na Polskę?
To nie jest kwestia tego, czy to jest grzeczna czy niegrzeczna płyta. Po prostu nagraliśmy z Planem B, to na co mieliśmy ochotę. Płyta jest nowoczesna.

Nie kusiło cię kiedyś, żeby nagrać coś zupełnie innego? Zsamplować chór świerszczy i rapować do tego?
Po co? Nie mam potrzeby udziwniania na siłę. Chodzi o zabawę, o fun. Bawmy się, ale bawmy się inteligentnie. Wokół jest tyle nadętej muzyki... A ja chcę, żeby ludzie się uśmiechnęli, kiedy będą słuchać tej płyty, żeby dostali zastrzyk energii. Poza tym "Sexi Flexi" jest dla mnie wystarczająco zróżnicowana. Są kawałki minimalistyczne jak "Pół na pół", jest muzyka klubowa i akustyczne brzmienia. Poza tym dużą nowością było dla mnie podejście do swojego głosu. Nabrałam do niego dużego dystansu. Zrezygnowałam z pokusy pokazania w każdej piosence wszystkiego, na co mnie stać. Nie baliśmy się też nawet najbardziej absurdalnych pomysłów. Często okazywało się to strzałem w dziesiątkę.

W jednej z piosenek śpiewasz: "ufam tylko sobie", a jednak zaufałaś Planowi B, czyli Bartkowi Królikowi i Markowi Piotrowskiemu, znanym wcześniej jako męska połowa Sistars. Nie bałaś się, że będziesz brzmiała jak "Sistars z Kukulską"?
Nie bo to jest zupełnie inna muzyka niż tworzyło Sistars. Oczywiście słychać wpływ Planu B. Oni mają wyraźny styl producencki, bo to jeden z najlepszych teamów w Polsce. Są niesamowicie muzykalni i dokładnie wiedzieli, jakimi środkami dotrzeć do brzmienia, które planowaliśmy w konkretnych piosenkach. Poza tym to była praca zespołowa - wspólnie się inspirowaliśmy. Uwielbiam "świeżą krew", jestem muzycznym wampirem i oni zafundowali mi dużo nowej energii.

Sądzisz, że można jeszcze coś nowego wymyślić w popie? Czy jesteśmy skazani na wieczny recycling?
Dobry pop polega teraz głównie na inteligentnym łączeniu konwencji, zabawie tym, co już było. W ten sposób powstaje nowa jakość. Stąd zresztą nazwa płyty "Sexi Flexi" - to drugie słowo to skrót od angielskiego "flexible", czyli "elastyczny". Chcieliśmy żeby taka właśnie była nasza muzyka. Dla mnie dobra muzyka to taka, w której oprócz talentu słychać inteligentcję.

A kto jest dziś dla ciebie synonimem dobrego popu?
Na pewno Groove Armada. A jeśli chodzi o wokalistów to jestem wielką fanką Indii Arie - jej barwy głosu. Poza tym cały czas wracam do starszych artystów. Ciągle bardzo mi brakuje Michaela Jacksona, który jest dla mnie ikoną popu, to samo dotyczy Prince’a. Z polskich twórców mocno zaskoczył mnie zespół Mosquito - nagrali bardzo konsekwentną, dobrą płytę. Cenię też Mikę Urbaniak, która zresztą pomagała mi wielokrotnie przy tekstach. To bardzo pozytywna i mocna osobowość.

Na promujących płytę zdjęciach, pozujesz ze starym analogowym klawiszem pod pachą. Zaraziłaś się miłością do starych instrumentów?
W starych instrumentach jest klimat, którego nie znajdziesz w najnowocześniejszym plastikowym sprzęcie. W klipie użyliśmy starych klawiszy - Yamaha DX7 i CS70, kiedyś używanych np. przez muzyków Jacko i Tiny Turner. Pożyczyliśmy słynne bębny Simmonsy od zespołu Kombi - te białe, heksagonalne które pojawiały się ich teledyskach 20 lat temu.

Rozmawiamy dzień po wyborach i muszę o to spytać. Coś się dla Ciebie zmieniło wczoraj?
Nieszczególnie, ale wieczorem wypiłam trochę wina.

Źródło: dziennik.pl



Temat: Koniec mandarynkowego snu
"Koniec mandarynkowego snu", przyznam, że tytuł jest bardzo ... najbardziej pasuje mi tutaj zwrot „rozweselający”.
Nie dalej jak wczoraj, odwiedziłem stronę związaną z zespołem Kombi, który nie istnieje już od dobrych dziesięciu lat. Po zapoznaniu się z kilkoma, zamieszczonymi tam informacjami, można napisać z czystym sumieniem, że nastąpił „Koniec Kombi”. Pozostała już tylko spuścizna po dokonaniach Łosowskiego, Skawińskiego i Tkaczyka. Swoją drogą, że po latach słucha się z przyjemnością takich utworów jak : Królowie życia, Przytul mnie, Victoria-Hotel, Black and white, Słodkiego miłego życia. Zaraz rozlegną się głosy, że przecież Skawiński z Tkaczykiem grają w KombII ale można z czystym sumieniem napisać że to już jest inny zespół.
Jednak aby za daleko nie odbiegać od tematu, historia Tangerine Dream trwa bez przerwy od 1967. Początki działalności Edgara Froese, to wcale nie „el-muza” ale jak większość z was wie ”szarpanie drutów” w The Ones, który to zespół grał „mocne uderzenie” (tak u nas nazywano pod koniec lat sześćdziesiątych ten rodzaj muzyki. Zmieniały się składy, instrumenty a nawet style muzyczne ale „koniec Tangerine Dream” jeszcze nie nastąpił.
Wiele zostało napisane o „wrogim oddziaływaniu” lidera zespołu na pozostałych członków i o tym jacy, to oni byli wielcy, tylko Edgar ich „kisił” jak kapustę w beczce, nie dając szans na indywidualny rozwój. Pojawia się na Forum ostatnio sporo o Klausie Schulze i jego związku z Tangerine Dream a tak naprawdę, to Klaus był w tamtym okresie związany z TD nawet krócej niż Steve Jolliffe, tyle że Steve już nie brał udziału w nagraniu pierwsze płyty pod szyldem TD. Klausa mamy z głowy, bo nie chciał grać dla Edgara na perkusji i poszedł sobie swoją drogą i chyba jako jedyny z tych, którzy gościli w Tangerine Dream, zrobił prawdziwą solową karierę i chwała mu za jego wkład w historię i teraźniejszość „el-muzy i berlina” ! Następny „do golenia” pójdzie chyba
Krzychu Franke. Pomijając jego „korzenie muzyczne”, razem z Edkiem kręcił gałami w TD przez prawie dwadzieścia lat. Różne chodziły słuchy o ich „rozwodzie” ale to jest jedyny przypadek kiedy chłopaki ze sobą nie rozmawiali od 1987 roku. Jak powszechnie wiadomo, Franke dostał na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku „zieloną kartę i wyniósł się ze swoim interesem muzycznym do USA gdzie do chwili obecnej mieszka i pracuje w Los Angeles. Co stworzył po 1987 w większości jest nam wiadomo – trzepie ostro kasę na produkcjach filmowych, którym się całkowicie poświęcił czym zaniedbał nas, miłośników dobrej muzyki z pod znaku „el”. Piotrek Baumann też odchodził z TD i odchodził a nie jak krążą wieści, że został wyrzucony i w odróżnieniu od przysłowia, jemu udało się to za czwartym razem. Jak potoczyła się jego kariera solowa wiadomo też nie zawojował Świata. Byli i inni wielcy jak Johannes Schmoelling, wymieniany wcześniej Steve Jolliffe, Paul Haslinger i powszechnie wiadomo, że gdyby nie związek z Tangerine Dream, nikt by nie zwrócił na ich twórczość większej uwagi. Moim zdaniem, właśnie kontakt z Tangerine Dream był w stanie wyzwolić u nich to coś, co pozwalało na bycie rozpoznawalnym wśród pozostałych „tengerinowców”.
Ponownie wywaliło mnie „daleko od szosy” ale już wracam na prawidłowy tor ale bez chwili przynudzania nie mógłbym napisać, że „przychodzący” działał w głębokiej symbiozie z „trzonem” zespołu. Nasuwa się pytanie, kto tak naprawdę w latach siedemdziesiątych i do 1986 decydował kogo przyjąć do Tangerine Dream ? Sądząc po tym co się działo po odejściu Franke, był to Edgar. Zwróćcie uwagę, że zawsze dobierał muzyka, który oprócz tego , że zgrywał się z zespołem, dostarczał mu jednocześnie „świeżej krwi” co pozwalało na kontynuację istnienie zespołu bez konieczności „zawieszania działania”.
Pierdu , pierdu a ja się zdrzemnę. Mijały lata a właściwie mamy już prawie czterdzieści lat istnienia „fabryki marzeń” pod szyldem Tangerine Dream, owszem tutaj należy przyznać, że druga połowa lat dziewięćdziesiątych uznawana jest przez znaczną część fanów jako „lata chude” ale niewielu zna przyczynę odpowiedzialną za taki stan, informacja ta była jedną z najbardziej chronionych w całej historii zespołu. Chodziło o ciężką, długotrwałą chorobę, która zakończyła się w 2000 roku śmiercią Moniki Froese. Można tylko przypuszczać co dzieje się z i w życiu człowieka gdy po długoletnim związku, ten drugi odchodzi w cierpieniach. Z częścią swoich tragicznych doświadczeń z tym związanych, Edgar starał się z nami podzielić nagrywając The seven letters from Tibet. Śledzący na bieżąco muzykę TD, zwrócili na tą pozycję baczniejszą uwagę gdyż właśnie ta płyta w znaczący sposób odbiegała o pozostałej twórczości. Śmierć Moniki zakończyła pewien okres w historii Tangerine Dream. Edgar po jakimś czasie poznaje Biankę Acquaye i powoli „wraca” za stery okrętu, który dostał wody pod kil i powoli podnosi się z mielizny i wraca na odpowiedni kurs. Przeskoczę trochę jak pchłą przez ostatnie kilka lat i zatrzymam się na ostatnich wydarzeniach. Londyński koncert w czerwcu, którego pierwsza część stylizowana jest na widowisko z lat siedemdziesiątych. Jednocześnie pierwszy raz mamy okazję
Zobaczyć i posłuchać Thorstena Quaeschninga, nowego członka zespołu (technik -dźwiękowiec związany z TD od około 2001). Koncert opisywałem wcześniej i dodam tylko, że byłem pod wielkim wrażeniem całego występu jak i scenicznego debiutu Thorstena. Następny kontakt z jeszcze lepszym, żywszym TD był mi dany w Berlinie gdzie w lipcu br. odbyła się premiera nowego materiału Jeanne D'Arc, też napisałem kilka pozytywnych słów o występie jak i nowej muzyce. Malkontenci zaraz zaczną się czepiać o wrześniowe Paradiso ale to już inna bajka – był projekt, którego zamysł powstał jeszcze za życia Moniki i teraz może zabrakło Edgarowi koncepcji na jego zakończenie i poszło tak jakoś „z automatu”. Odejście Jerome też jest czymś nowym i tak do końca to nie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi, może za jakiś czas się wszystko wyjaśni.
Zmierzając do końca aby Was nie zanudzić (jest ktoś, kto doczytał aż do tego miejsca ?) Edgar spotyka się ostatnio ze „starymi” członkami zespołu a nawet są tego wymierna efekty jak płyta Kyoto wydana wspólnie z Johannesem Schmoellingiem, powrót saksofonistki i klawiszow w jednej osobie – Lindy Spa. Na przełomie 2003 i 2004 roku wydano dzięki współpracy i uprzejmości Petera Baumanna box The Melrose Years.
Jeżeli to są świadectwa „końca Tangerine Dream”, to ŻYCZĘ WSZYSTKIM TAKIEGO KOŃCA .

Tyle własnych przemyśleń w materii „końca mandarynkowego snu”.



Temat: Odkurzanie nieznanych nagrań z Jarocina
Wielkie archiwum polskiego rocka lat 80. zaczyna ukazywać się na płytach. Nagrania cudem zachowały się u fanów i w zbiorach radiowych. - To dziedzictwo kulturowe tak samo ważne jak muzyka Kilara, Grechuty czy Pendereckiego - uważa Robert Jarosz, który ma największy zbiór koncertów jarocińskiego festiwalu.

Wydawanie nieznanych nagrań zacznie się 15 grudnia od dwóch płyt grupy Siekiera. Płyta winylowa "1984" zawiera 17 utworów z ostatniej próby zespołu w Puławach, która została nagrana "przy piwku" dla przyjaciół. Wkrótce po niej Tomek Budzyński odszedł z zespołu. Limitowaną edycję tysiąca egzemplarzy można zamawiać przez internet. Zainteresowanie jest tak duże, że nakład zostanie powiększony o kolejny tysiąc sztuk. Płyta CD już punkowej Siekiery "Na wszystkich frontach świata" zawiera z kolei nagrania studyjne i koncertowe z 1984 r. Okładkę zaprojektował Wilhelm Sasnal.

W przygotowaniu jest też "Martwy kabaret" Made In Poland (dwa kompakty plus DVD, rejestracje z lat 1984-85). A w lutym przyszłego roku dostaniemy pięciopłytowy box "Jarocin 1980-1985: Nasza krew" zawierający nagrania 89 zespołów! Usłyszymy tam utwory Dżemu, Exodusu, Bakszysza, TSA oraz wielu nieznanych dzisiaj zupełnie grup: Ostatnie Takie Trio, Process, Test Fobii, Apogeum.

Serię przygotowali Robert Jarosz i Mariusz Długokęcki.

Krzysztof Kowalewicz: Jak został pan posiadaczem archiwum jarocińskich festiwali?

Robert Jarosz*: To lata poszukiwań, spotkań, rozmów, ale i szczęśliwych przypadków. Na przykład w 1998 roku zadzwonił do mnie znajomy, że pewne studenckie radio zmienia właściciela i całe archiwum przepadnie. Nie chcę mówić, o kogo chodzi, bo ich muzyczne zbiory nabyłem półoficjalnie. Pasjonaci z tej małej rozgłośni jeździli do Jarocina. Pozwalano im się podpiąć z magnetofonem szpulowym do konsolety dźwiękowej. Kilka pudeł dostałem od Waltera Chełstowskiego (twórca i organizator jarocińskiego festiwalu), który przez lata - z żalem - mówił wszystkim, że nie ma żadnych archiwalnych nagrań z Jarocina. I tu kolejny szczęśliwy przypadek.

Pewnego dnia zadzwonił do Waltera jego rozentuzjazmowany brat, który w piwnicy domu na Mazurach odnalazł kilka kartonów kaset, głównie zgłoszeń wykonawców festiwalowych z lat 1980-86. Nagrań poszukiwałem też u muzyków, ale ci - jak się okazuje - mają niewiele. Trzy lata temu zdałem sobie sprawę, że mam w rękach Świętego Graala. Zbiór nazwałem "Archiwum Trasa W-Z". Kiedy ułożyłem całość chronologicznie, okazało się, że mam 75 proc. rejestracji wszystkich edycji festiwalu do 1985 r. Zdarzało się, że kończyła się szpula w magnetofonie nagłośnieniowców i stąd jest kilkuminutowa przerwa, zanim założono nową, a przecież koncert trwał. Dzięki pełnej rejestracji zostały za to nagrane wszystkie strojenia grup przed występem, zapowiedzi konferansjerów i teksty mówione między utworami, które czasem były ważniejsze niż same koncerty.

Dlaczego zaczyna się od Siekiery?

R.J: Bo to bardzo ostry przedmiot, który wyrąbie miejsce dla muzyki z lat 80. w dzisiejszej przestrzeni kulturowej. Ten genialny zespół dla wielu jest synonimem jarocińskiej generacji.

Na stronie internetowej towarzyszącej projektowi piszecie o wykastrowanej i zafałszowanej wersji historii polskiego rocka, którą czas wyprostować.

R.J.: - Nasz reedycyjny ruch wziął się z dwóch powodów. Po pierwsze, z entuzjazmu, że jest znakomita muzyka. Po drugie, ze smutku, że wciąż nie można znaleźć tych nagrań w sklepach. Nikt się tym nie zajął przez ponad 20 lat!



Denerwuje mnie odbiór jarocińskiego festiwalu jedynie pod kątem socjologiczno-ubecko-cyrkowym. Wydany na ten temat przez IPN album "Jarocin w obiektywie bezpieki" jest interesujący i bardzo potrzebny. Tylko trochę nieszczęśliwie wyszło, że ukazał się jako pierwszy i spowodował, że wykrzywiono obraz festiwalu.

Dziennikarze też poszli na łatwiznę intelektualną. Skupili się na kwestiach subkulturowych. A co z muzyką? Przecież bez niej nie byłoby całego zamieszania. Dla mnie "Archiwum Trasa W-Z" to dziedzictwo kultury tak samo ważne jak Kilar, Grechuta, Penderecki czy Niemen. Pamiętajmy, że w Polsce papier toaletowy jest powszechnie dostępny dopiero od 17 lat. Nie ma co się dziwić, że rozwój myślenia o tym, co jest ważne kulturowo, następuje tak powoli. Te materiały pozwalają na nowo spojrzeć na współczesną polską muzykę, bo ujawniają kolejne płaszczyzny łączące historię ze współczesnością.

Mariusz Długokęcki*: - Gdy posłuchaliśmy taśm, wydawało się nam, że ich siła artystyczna, czad i potencjał wciąż się bronią. Dzisiejsza młodzież szybko przekona się, że ta muzyka ma równie wysoki poziom artystyczny jak dobrze im znane zespoły. Całe nasze pokolenie ma do spłacenia dług wobec ludzi, którzy podjęli trud robienia sztuki w tak trudnych realiach. Prawda o tamtych czasach nie może być pokazywana tylko z punktu widzenia solidarnościowego zrywu i walki z komuną. Byli też wrażliwi twórcy działający poza polityką, uczący nas dystansu, braku zaufania do klasy politycznej, tylko nie robili tego nachalnie i dosłownie.

Nazwy większości zespołów, które wydacie, nic nie mówią nawet najwierniejszym fanom polskiego rocka. Kto łamał kariery debiutantów w latach 80.?

M.D.: To, że w radiu puszczano na okrągło Lombard czy Kombi, było medialną manipulacją. Dziesiątkom innych artystów, którzy robili ciekawsze, wartościowsze rzeczy, nie dano nawet jakiejkolwiek szansy na zaistnienie. Weźmy grupę Randez Vous rozwiązaną właśnie z powodu nieprzychylności mediów. Albo chociażby Szambo z Częstochowy. To byli kumple Muńka Staszczyka z T.Love. Spotykali się na próbach w jednej piwnicy. Byli równie fajnym zespołem, a jak różnie potoczyły się losy Szamba i T.Love.

R.J.: Mechanizm jest prosty. Ludzie pamiętają to, co było soundtrackiem do ich życia. Jeśli masa słuchała Lady Pank, Republiki czy Oddziału Zamkniętego, to teraz są to najlepiej pamiętani artyści. W ogromnym stopniu wpływ na kariery mieli dziennikarze. Wszystko rozbiło się o różnice generacyjne. Jeśli ktoś pracował w radiu w latach 60. i wychował się na bigbicie, a tu nagle dostaje nagrania Dezertera czy Siekiery, to było dla niego zjawisko kosmiczne, absurdalne. Dlatego nagrania, które wyprzedzały epokę, nie miały szans na zaistnienie.

M.D.: W większości stacji radiowych do dzisiaj występuje autocenzura. Ludzie prowadzący audycje na wszelki wypadek wolą nie ryzykować i nie puszczać nagrań, za które później ktoś może mieć do nich pretensje.

* Robert Jarosz jest redaktorem naczelnym Play TV, wydawcą i kolekcjonerem

* Mariusz Długokęcki pracuje w niezależnej firmie fonograficznej W Moich Oczach , która jest wydawcą serii płyt „Muzyka z Jarocina”

Gazeta Wyborcza